Pogoda nas dziś nie rozpieszcza, a wręcz dotyka nas swym zimnym mokrym palcem. Ja siedząc w studio, pijąc kawę na rozgrzewkę, postanowiłam pstryknąć mężem kilka fot :D Coby cieplej Wam było na duszy i byście chciały mnie odwiedzać pomimo pogody.
Na początek fot kilka wyczekiwanej od dawna dostawy:
Dotarło maszyn kilka, których obsługę zgłębić powinnam na dniach (chyba, żeby nie)


Dotarły też kółka do albumów w 2 wielkościach 2,5 i 3,2 oraz taśmy magnetyczne, coby sobie każdy twarz swoją w formie płaskiej tyłem do lodówki przyczepić mógł.



Chcąc klimat zmienić popełniłam takową pracę na-ramienną w dokładnie 15 minut, bo więcej nie potrzeba do pracy z Pasiakowymi papierami, przy których nawet taka chronicznie początkująca jak ja zrobi coś na co da się popatrzeć.


Udekorowałam też kącik dzieciowy maskotkami ze wszystkim znanego sklepu meblowego. Robaki trzymają się ściany za pomocą rzepa względnie samoprzylepnego. Doszyłam do nich kilka wodorostów za pomocą Owczej mini maszyny, którą na kilka dni z powodu remontu u mnie zostawiła.



Tu jeszcze zdjęcie z niby-falami. No to jak cieplej Wam troszkę?

Na początek fot kilka wyczekiwanej od dawna dostawy:
Dotarło maszyn kilka, których obsługę zgłębić powinnam na dniach (chyba, żeby nie)
Dotarły też kółka do albumów w 2 wielkościach 2,5 i 3,2 oraz taśmy magnetyczne, coby sobie każdy twarz swoją w formie płaskiej tyłem do lodówki przyczepić mógł.
Chcąc klimat zmienić popełniłam takową pracę na-ramienną w dokładnie 15 minut, bo więcej nie potrzeba do pracy z Pasiakowymi papierami, przy których nawet taka chronicznie początkująca jak ja zrobi coś na co da się popatrzeć.
Udekorowałam też kącik dzieciowy maskotkami ze wszystkim znanego sklepu meblowego. Robaki trzymają się ściany za pomocą rzepa względnie samoprzylepnego. Doszyłam do nich kilka wodorostów za pomocą Owczej mini maszyny, którą na kilka dni z powodu remontu u mnie zostawiła.
Tu jeszcze zdjęcie z niby-falami. No to jak cieplej Wam troszkę?
W pokoiku Alberta jest niewiele miejsca na bałagan. A właściwie nie ma go wcale, bo jego pokoik to raptem 8m2 wydzielone z naszego pokoju. Dlatego wszystkie zabawki muszą mieć swoje miejsce, do którego po całym dniu zabaw mogą grzecznie wrócić, zanim Albert położy się spać.
Do tej pory jego instrumenty dzieliły miejsce z innymi zabawkami w wielkim pudle w szafie i przyznam, że ani ja ani tym bardziej Albert o nich nie pamiętaliśmy. A jak tylko przywiozłam od moich rodziców swoją starą torbę z czasów liceum wiedziałam co z nią zrobię. To była zwykła torba z długimi uszami. Wystarczyło doszyć ładny środek - do tego użyłam resztę materiału, który mi został z PRLowskiej poszewki na poduszkę, o której już pisałam o tu. I dorobić ucho, na którym będzie można zawiesić torbę.Z tyłu torba nadal wyposażona w firmowy znaczek ;)
A że udało nam się nabyć cudny wieszaczek Myszkę z odstającą nóżką, od Magdy, to całość moim skromnym zdaniem teraz prezentuje się rewelacyjnie.
A jak Wy o tym myślicie?

Do tej pory jego instrumenty dzieliły miejsce z innymi zabawkami w wielkim pudle w szafie i przyznam, że ani ja ani tym bardziej Albert o nich nie pamiętaliśmy. A jak tylko przywiozłam od moich rodziców swoją starą torbę z czasów liceum wiedziałam co z nią zrobię. To była zwykła torba z długimi uszami. Wystarczyło doszyć ładny środek - do tego użyłam resztę materiału, który mi został z PRLowskiej poszewki na poduszkę, o której już pisałam o tu. I dorobić ucho, na którym będzie można zawiesić torbę.Z tyłu torba nadal wyposażona w firmowy znaczek ;)
A że udało nam się nabyć cudny wieszaczek Myszkę z odstającą nóżką, od Magdy, to całość moim skromnym zdaniem teraz prezentuje się rewelacyjnie.
A jak Wy o tym myślicie?
--2--
Dzisiejszy odcinek sponsoruje cyfra 2!
bo
- Jeszcze 2 dni zostały do III OZS;
- Mam 2 zdjęcia i 2 wiadomości;
Pierwsza wiadomość:
Dziś pierwszy raz w życiu uszyłam profesjonalnego Jacha, a właściwie poszewkę. Profesjonalny Jach różni się tym od zwykłego Jacha, że posiada zamek potocznie zwany suwakiem oraz, że nie wystają mu z organizmu strzępy nici, które powinny być dyskretnie schowane w środku.
Nie miałam dziś w planach szyć czegokolwiek, jednak odwiedzając pierwszy raz w tym miesiącu swoją rodzicielkę zostałam przezeń obdarowana przecudnej urody, jedyną na świecie powłoczką na poduszkę w rozmiarze XL, która pamięta jeszcze czasy wczesnego PRLu. Powłoczkę sama dostała w prezencie od sąsiada, który chyba stwierdził, że skoro Mama posiada maszynę do szycia to z pewnością będzie wiedziała co z takim fantem uczynić. I tak oto powłoczka sztuk 1 powędrowała do mnie ciesząc me oczy i uszy (musicie wiedzieć, że powłoczka była chyba od nowości nie wyciągana z torebki, bo była niesamowicie wykrochmalona i szeleszcząca :)
Druga wiadomość:
Mój mąż stwierdził, że skoro mój papierowy bałagan zamiast się pomniejszać to się zwiększa i zaczyna wychodzić z szafy, wspaniałomyślnie wyznaczył mi nowe miejsce do pracy. Na razie ogranicza się ono do powierzchni składanego stolika, który zrobił mi jakieś 5 lat temu na zamówienie mój Tato, na wzór jednego z Ikei, na którego mnie nie było stać, a który ze względu na swój praktyczny wygląd bardzo mi się podobał. Stolik większość swojego życia spędził właśnie w szafie, czekając na swoją życiową rolę :D Stolik składa się z 2 skrzydeł, które nieużywane swobodnie zwisają do dołu, jednak gdy wymagane jest zwiększenie powierzchni poziomej, skrzydła można bez trudu podnieść i podeprzeć podpórkami :D. Jest super praktyczny jednak niemiłosiernie brzydki i jak wyprawię moje dziecię na wakacje, zajmę się odnową biologiczną stolika. Teraz prezentuje się tak:
I to by było wszystko na dziś, gdyż zauważyłam pewną prawidłowość: im dłużej piszę tym częściej zapominam o kropkach i moje zdania przechodzą z jednego w drugie zupełnie niezauważenie ...
... i tak właśnie.
Dziś był bardzo twórczy dzień :D
Udał nam się zrobić kilka pożytecznych rzeczy, takich jak na przykład hmmm, ehhe, nie pamiętam teraz, ale na pewno jakieś były :D
Zrobiliśmy tort. Tak! Zrobiliśmy, nie upiekliśmy. Troszku krzywy i jeszcze nie dokończony, ale jest i prezentuje się następująco:
Nie ma jeszcze świeczek, a powinny być 3, bo to taki niby prezent na urodziny naszego kolegi.
Nie mam też pomysłu jeszcze jak zakończyć spód. Albert proponuje dołożyć kilka truskawek, ale na moje oko to nie będzie kilka tylko kilkanaście jak nie dziesiąt, a szyć takiej ilości nie mam zamiaru. Może któraś z Was ma jakiś pomysł?
Czekając na natchnienie zrobiliśmy jeszcze kilka kwiatków:
No a na koniec, gdy chłopcy poszli poszaleć na plac zabaw ja wymodziłam jeszcze taki obrazek:
Rzecz jasna natychły mnie piękne pracy A.M. i Enczy
Udał nam się zrobić kilka pożytecznych rzeczy, takich jak na przykład hmmm, ehhe, nie pamiętam teraz, ale na pewno jakieś były :D
Zrobiliśmy tort. Tak! Zrobiliśmy, nie upiekliśmy. Troszku krzywy i jeszcze nie dokończony, ale jest i prezentuje się następująco:
Nie ma jeszcze świeczek, a powinny być 3, bo to taki niby prezent na urodziny naszego kolegi.
Nie mam też pomysłu jeszcze jak zakończyć spód. Albert proponuje dołożyć kilka truskawek, ale na moje oko to nie będzie kilka tylko kilkanaście jak nie dziesiąt, a szyć takiej ilości nie mam zamiaru. Może któraś z Was ma jakiś pomysł?
Czekając na natchnienie zrobiliśmy jeszcze kilka kwiatków:
No a na koniec, gdy chłopcy poszli poszaleć na plac zabaw ja wymodziłam jeszcze taki obrazek:
Rzecz jasna natychły mnie piękne pracy A.M. i Enczy
Namiętnie oglądam blog Silanny i straaaasznie podobają mi się jej SŁOWA IMIONA. Ta fascynacja rosła we mnie do tego stopnia, że zapragnęłam stworzyć takowe dla własnego potomka (w tym miejscu pragnę podziękować mojemu mężowi, że mamy tylko jedno dziecko). Przyznam, że było to dla mnie ogromne wyzwanie i niezła zagwostka jak to wszystko pozszywać na lewej i prawej stronie, by wyglądało choć w połowie tak ładnie jak literki Silanny.
Po dwóch dniach ciężkich robót: szycia to znów prucia (bo jak to potem wywlokę na prawą stronę) i znów szycia, stanęłam przed największym wyzwaniem jak zaszyć dziurki w brzuszkach ;/ I tu wielki szacun dla Silanny. Kobieto nie wiem jak Ty to zrobiłaś. Ja użyłam tasiemki by zakryć zewnętrzne szycie. Na nic mądrzejszego nie wpadłam. Efekt mojej pracy widać poniżej.
To zdjęcie reprezentacyjne:
Po dwóch dniach ciężkich robót: szycia to znów prucia (bo jak to potem wywlokę na prawą stronę) i znów szycia, stanęłam przed największym wyzwaniem jak zaszyć dziurki w brzuszkach ;/ I tu wielki szacun dla Silanny. Kobieto nie wiem jak Ty to zrobiłaś. Ja użyłam tasiemki by zakryć zewnętrzne szycie. Na nic mądrzejszego nie wpadłam. Efekt mojej pracy widać poniżej.
To zdjęcie reprezentacyjne:
A to już zdjęcia techniczne:
Bezwzględnie potrzebna mi jest WRESZCIE maszyna do szycia! Ręcznie to ja od dziś mogę jedynie guziki przyszywać... hmmm guziiiikiiiii :D się rozmarzyłam.
Przedstawiam Kociniaka :D (powstał, by miś Urwiś miał się z kim bawić)
Przedstawiam Kociniaka :D (powstał, by miś Urwiś miał się z kim bawić)
Pomysł zaczerpnięty z przeglądanego kilka miesięcy temu bloga http://karikara.blogspot.com/2009/11/k-p-c-i-e-trzy-zobaczymy-jak-kapec.html
Wszystkie jajeczka powstały specjalnie by zamieszkać w naszym koszyczku wielkanocnym. Przedstawiam kolejno:
1. Jajko Czesiek. Powstał po obejrzeniu wpisu na blomsterverkstad.blogspot.com i kolejnego u Jaszmulki. Czuprynkę zasadził mój Albert.
1. Jajko Czesiek. Powstał po obejrzeniu wpisu na blomsterverkstad.blogspot.com i kolejnego u Jaszmulki. Czuprynkę zasadził mój Albert.
3. A trzecie jajko zostało połknięte przez królika...

Wszystkie 3 jajka zgłosiłam na wyzwanie Art-Piaskownicy "Przepis na..." Anity
Przepis:
-jajko (jakiekolwiek-z papieru, wydmuszka, narysowane) SĄ
- koraliki - klika lub jeden jeden SĄ
- kwiaty - żywe, papierowe,suszone... SĄ
- kolorystyka - odbiegająca od tradycyjnej wielkanocnej (najlepiej bez żółtego i zielonego) JEST (jajko połknięte przez królika jest fioletowe, tylko królik zielony :)
- coś słodkiego ( co uważacie- cukierki, zdjęcie :), kolory) SŁODKI JEST KRÓLIK
Wszystkie 3 jajka zgłosiłam na wyzwanie Art-Piaskownicy "Przepis na..." Anity
Przepis:
-jajko (jakiekolwiek-z papieru, wydmuszka, narysowane) SĄ
- koraliki - klika lub jeden jeden SĄ
- kwiaty - żywe, papierowe,suszone... SĄ
- kolorystyka - odbiegająca od tradycyjnej wielkanocnej (najlepiej bez żółtego i zielonego) JEST (jajko połknięte przez królika jest fioletowe, tylko królik zielony :)
- coś słodkiego ( co uważacie- cukierki, zdjęcie :), kolory) SŁODKI JEST KRÓLIK




Kadabra